poniedziałek, października 16, 2006

Wczoraj wstałem bohatersko o 5:15 rano i pojechałem robić zdjęcia nad Fox River. Do szkoły potrzebuję jakieś "straszne" albo "tajemnicze" zdjęcie. Na dodatek nie chodzi o jakieś halloween'owe paskudztwa, typu trupia czacha, czy dynia, tylko o nastrój. No i bądź tu mądry! Liczyłem, że uda mi się złapać jakieś mgiełki nad wodą i może akurat zdjęcie będzie miało odpowiedni klimat. Nie udało się za bardzo: zrobiłem troche niezych widoczków, ale za bardzo straszne to one nie są. Ten jest chyba najbardziej tajemniczy. Może jak go przerobię na biało-czarny, to da się z niego jakąś tajemniczość wydobyć? ...

Dziś - poniedziałek, jak zwykle trzeba wejść w rytm po weekendzie. Roboty dużo, pogoda zrobiła się pieska, o 5:00 pm robi się ciemno. Brrrr... W robocie mieliśmy lunch pożegnalny dla chińskiego małżeństwa, które się przenosi do Seattle. Troche im zazdroszcze: Seattle jest piękne, blisko gór, blisko morza. Lunch zdominowany przez chińską mafie - kurcze nawet się nie zorientowałem kiedy nasza grupa zosała zdominowana przez chińczyków. Oni nas kiedyś wykończą niechybnie... Posted by Picasa

Brak komentarzy: