piątek, marca 30, 2007

Doleciałem cało do Krakowa i jestem u Gosi i Wiesia Nizio. Lot spokojny, samolot prawie pusty, więc rozłożyłem się na trzech siedzeniach i wyspałem się nawet całkiem, całkiem. Wiesiu odebrał mnie z lotniska, Gosia ugościła, no i jestem gotowy do wyruszenia do Warszawy.

Brak komentarzy: