piątek, marca 30, 2007

Wiesiu zawiózł mnie na dworzec PKP w Krakowie i pomógł załadować się w ekspres do Warszawy. Dworzec PKP to miejsce pełne wspomnień. To stąd ruszaliśmy na wyprawy "w daleki świat": do Warszawy, do Olsztyna, Gdyni, Wrocławia... Stąd jeździło się do Rudawy, gdzie kiedyś mieszkaliśmy z Michasią i z Gorczycą. Stąd wyjeżdżałem na delegacje do Warszawy, gdy pracowałem w Optimusie. Stare dzieje... Okolica mocno się zmieniła: na miejscu, gdzie stał kiedyś dworzec PKS stoi jakiś potworny budynek, zwany Galerią Kraków. Wygląda ochydnie.

Czuję się dość dziwnie: jakbym był trochę stąd, a trochę skąd innąd. Wszystkie te znane mi miejsca są jakoś "moje" i "nie moje". Takie same, a jednak inne. Chyba wyostrza mi to patrzenie, bo co chwilę widzę jakieś zdjęcie, które chciałbym zrobić.

Wieczorem dojechałem do Warszawy. Aga Iwanicka zwinęła mnie z dworca i nakarmiła. Pogadałem chwilę z Dorotką Krajewską. Muszę iść spać, bo ledwie żyję

Brak komentarzy: