czwartek, grudnia 13, 2007

13 grudnia... Ponoć nikt już nie pamięta co się wtedy stało. Tak przynajmniej twierdzi pewna żydowska gazeta dla Polaków. Drukuje zupełnie kompromitujące, lekko pogardliwe wypowiedzi uczniów szkół średnich. W sumie - nic dziwnego. Po co przypominać? Jeszcze by się niedaj Bóg głupie Polaczki skapneły, że w sumie niewiele się zmieniło, że ich kraj cały czas doją ci sami krewni i znajomi królika, różne "człowieki honoru" (albo ich dzieci i wnuki). Kłutnie w wielkiej, czerwonej rodzinie się zdażają, ale w sumie to dobrze, bo zawsze można ludziom wmówić, że teraz to już naprawdę coś się zmieniło. "Wypierzmy przeszłość"... "Wybierzmy przyszłość"... A ta - jak zwykle - świetlana, a jakże!

„Dużo się musi zmienić, żeby wszystko zostało po staremu”. Dziś nasza „przodująca siła narodu” odda bez jednego wystrzału suwerenność Polski „Bratnim Narodom Radzie... ups... Europejskim” (znowu nie nadążam za „prawdą etapu”). „A ludziska się śmieją!” (jak zwykła mówić Genowefa Pigwa). Cóż... czego nie można ludziom wmówić? (Wszak „kto ma telewisie, ten ma waadzeee”).

Cóż...
Radujta się ludziska!
Pełna miska i igrzyska!
Kto się z nami nie raduje,
Ten jest ewidentnym... wrogiem!



Nad Słoneczną Dolinę nadciągają ostatnio chmury. Czasem nawet popada trochę deszcz. Czyli pora deszczowa całą gębą. Życie upływa wciąż na rozpakowywaniu pudeł, załatwianiu różnych formalności, użeraniu się z firmą przeprowadzkową. Święta coraz bliżej, co widać po coraz większej ilości ustrojonych kaktusów.

Brak komentarzy: