poniedziałek, stycznia 14, 2008


Wczoraj udało mi się pierwszy raz od dłuższego czasu wyskoczyć w góry. Zapakowałem do samochodu starszą część dzieciarni i ruszyliśmy na południe, w strone Picacho Peak. Górka niewysoka: 3374 stóp npm, o bardzo charatketrystycznym kształcie. Widać ją z ponad 40 mil i łatwo ją rozpoznać, bo wygląda z dala jak ruiny gigantycznego zamczyska, toteż była dla dawnych wędrowców ważnym punktem orientacyjnym. Na górę prowadzą dwa niezbyt trudne szlaki, które łączą się na przełęczy, jakieś 400 stóp od szczytu. Dotarliśmy tylko na przełęcz. Dalej nie doszliśmy, bo niestety trasa zrobiła się znacznie trudniejsza, mniej więcej taka, jak na Zawrat od strony Hali Gąsienicowej, więc 5 letnia Klara ogłosiła protest i powiedziała, że dalej nie idzie. Cóż… trzeba było zawrócić.

Brak komentarzy: