poniedziałek, kwietnia 28, 2008

 


Od zawsze uważam, że czytanie to umiejętność nie dość że niepraktyczna, to na dodatek jeszcze niebezpieczna. Wiadomo: kto czyta – ten się czegoś tam może dowiedzieć. A kto wie, ten ma kłopoty. Jak to zwykli mawiać starożytni Rosjanie: „Kto nie wie – ten śpi w poduchach, kto wie – tego wiodą w łańcuchach.” Tak, że lepiej nie czytać i nie wiedzieć.

Cóż… do tego samego wniosku doszło chyba Ministerstwo Edukacji, po tym, gdy się okazało, że dzieciarnia zdająca egzaminy nie doczytała lektur, które jakiś złośliwy dywersant użył w jednym z pytań egzaminacyjnych. Tak, tak! Czytanie szkodzi! Trzeba czem prędzej zmienić obowiązujący kanon lektur, zostawić same komiksy i książeczki do kolorowania! Przecież rzeczy na prawdę istotne da się wytłumaczyć w piśmie obrazkowym, więc po co zamęczać młodzież, która jak wiadomo jest przyszłością naro… No może po prostu zostańmy przy tej przyszłości i już… Bo czyż w dzisiejszych czasach słowo „naród” nie brzmi straszliwie i złowrogo?

A poza tym: co to za lektury? Ohyda sama: „Kamienie na szaniec” – opowieść o straszliwych eurosceptycznych terrorystach, ze zbrodniczej organizacji „Szare Szeregi”, którzy swoimi niecnymi poczynaniami storpedowali poprzednią próbę zjednoczenia Europy. „Syzyfowe Prace” – kolejna zupełnie niepoprawna politycznie pozycja operująca, nacjonalistyczno-szowinistycznymi stereotypami. Po cóż zatruwać młode umysły? Jeszcze by się nie daj Bóg czegoś nauczyli…

Znacznie mniej zabawna jest sytuacja żołnierzy, którzy od ponad pół roku siedzą w wiezieniu, bo wystrzelony przez nich pocisk zmiótł z ziemi jakąś chałupę w Afganistanie. Chłopaki zostali oskarżeni o popełnienie „zbrodni wojennych” i „zbrodni przeciwko ludzkości”. Kwiat polskiego pismactwa rzucił się piętnować okrutne zbrodnie wojenne. Oto wyszło: Polacy to nie tylko antysemityzm wysysają z mlekiem matki ale i zbrodniarstwo wojenne! Cywilizowany, światły żołnierz europejski, to się od razu poddaje. Albo strzela z mozdzierza torebkami z cukierkami. Przed wykonaniem każdego rozkazu czyta uważnie konwencje genewską i urządza referendum czy należy strzelać czy nie. A przed oddaniem strzału sprawdza dokładnie, czy przypadkiem w pobliżu nie ma jakieś Ludzkości, która by mogła ucierpieć.

I niestety to już wcale nie jest śmieszne. To jest tragedia. Ludzie, którzy narażają życie wypełniając misje wojskowe, muszą się bardziej niż wroga obawiać jakichś porąbanych pacyfistycznych idiotów! Bardzo bym chciał zobaczyć tych mądrali, którzy w gazetach drżą z oburzenia nad „zbrodniami wojennymi” jakby się zachowali, gdyby kiedyś znaleźli się pod prawdziwym ogniem. Niech spróbują! A potem niech się dopiero mądrzą! Wysłać wszystkich pacyfistów na wojnę!

Brak komentarzy: