sobota, czerwca 28, 2008



Jednego wieczoru wybrałem się na fotografowanie kaktusów o zmroku. Nie wyszło mi zbyt pięknie, będę musiał jeszcze nad tym popracować. Ale zupełnie przypadkiem udało mi się sfotografować gwiazdy – nie wiem co to za gwiazdozbiór, wygląda mi na Raka albo Skorpiona…

Za dnia obserwuję czasem jak strzałka termometru na werandzie powoli zbliża się do 120 stopni Fahrenheita (czyli +49 Celsjusza). Oj gorąco! Choć prawdę mówiąc da się do tego przyzwyczaić i idzie wytrzymać. Najgorsze jest to, że przy takich temperaturach człowiek strasznie szybko się męczy. Przejdziesz parę set metrów i czujesz, że odlatujesz. Tak, że lepiej nie chodzić za daleko, leżeć pod klimatyzatorem i się oszczędzać.

Miałem ochotę napisać zabawną historyjkę o niszczeniu legendy Szewczyka Dratewki przez okrutnych dziejopisów. Bo z jednej strony – cóż można innego robić obserwując nagonkę na chłopaków z IPN-u, którzy ośmielili się tknąć inną „narodową legendę”? Ale po obejrzeniu filmu „Trzech kumpli” przestało mi się chcieć śmiać. Jeśli nie oglądaliście – to obejrzyjcie koniecznie.

Brak komentarzy: