wtorek, listopada 11, 2008

 
Posted by Picasa


Przepraszam wszystkich P.T. Czytelników za brak zapisków. Otrzymałem już w tej sprawie kilka „interpelacji i zapytań”, więc uprzejmie odpowiadam, że normalnie nie mam czasu, by coś napisać. Jakoś od powrotu z Polski co chwilę coś mi się „na głowę wali” – jak nie w robocie, to poza robotą.

W Arizonie – najlepsza pora roku. Chłodno i miło – czasem nawet można zmarznąć. We Flagstaff ponoć nawet śnieg padał.

Na zdjęciu – grzybek z Mogielicy, z wycieczki, którą odbyliśmy z Bzykiem ponad miesiąc temu.

Brak komentarzy: