czwartek, lutego 04, 2010

 


Kup Pan Aparat (część 2)

A więc jednak doszedłeś do wniosku, że potrzebny Ci jest do szczęścia nowy aparat? (I to nawet fotograficzny ;-))). Dobrze! Zanim kupisz – warto sobie uświadomić kilka mitów.

Mit 1: „Proszę Pana! To rewelacyjny aparat! Ma fufnaście Magapixeli!”

W zdecydowanej większości przypadków ani kupujący, ani wyciskacz kitu nie ma pojęcia o co chodzi z tymi megapxelami, ale wadomo: ma ich być DUŻO, najlepiej fufnaście! No to wyjaśnijmy to sobie: Pixel – to amerykańska, skrótowa wersja „Picture Element”, co się tłumaczy jako „Element Obrazka”. Cyfrowe zdjęcie składa się właśnie z takich elementów ustawionych jeden tuż przy drugim. Światło wpada do aparatu przez obiektyw, natrafia na maleńki element foto-eletryczny, który zamienia je w pixel. Żeby już być całkiem ścisły: tak naprawdę, to na żeby stworzyć jeden pixel potrzeba przynajmniej 3 małych elementów fotoelektrycznych: każdy jest wrażliwy na inną długość fali świetlnej, czyli – mówiąc po ludzku – na inny kolor.

Im więcej z większej liczby elementów fotoelektrycznych składa się sensor – tym więcej pixeli może zarejestrować. Ile takich pixeli potrzeba, żeby stworzyć dobre zdjęcie? Wiadomo: im więcej – tym lepiej, a najlepiej to fufnaście! (Każdy sprzedawca wam to powie). Tyle, że jest to nieprawda! Prawdziwa odpowiedź brzmi: to zależy, jakie zdjęcie.

Większość zdjęć ląduje dziś na jakiejś galerii w Internecie i jedyna forma, w jakiej kiedykolwiek będą zaprezentowane, to obraz na ekranie komputera. Przyzwoity monitor komputera wyświetla dziś 1680 punktów w poziomie i 1050 punktów w pionie. Czyli… jakby nie liczyć… 1680 x 1050 = 1 764 000. Czyli 1.8 MegaPixeli! I choćbyś niewiem jak próbował, to nie zmusisz swojego monitora, żeby wyświetlił więcej!

No dobrze! Ale czasem człowieka nachodzi ochota, by sobie staromodnie zdjęcie wydrukować. Co wtedy? Cóż… policzmy… Porządna drukarka drukuje z rozdzielczością 250 DPI, góra 360 DPI.(Producenci piszą różne wesołe rzeczy na pudełkach, ale tak naprawdę to więcej niż 360 DPI drukować nie ma sensu. Nawet jakby było to fizycznie wykonalne, to różnice będzie widać tylko przy użyciu dobrego szkła powiększającego. A chyba nie zdarza ci się zbyt często oglądać zdjęcia przez lupę?

Tajemnicze DPI to skrót od „Dot per inch” czyli „Ilość kropek/ punktów na cal”. Jakie duże zdjęcia zdarza ci się drukować? Nie znam „standardowych” rozmiarów w Polsce, ale w USA dwa rozmiary „dla ludzi” to 4x6 cali i 5x7 cali. Czasem ktoś wydrukuje sobie „duże zdjęcie”, czyli 8x10 cali. No to policzmy… 4 cale x 360 DPI = 1440 punktów…
6 cali x 360 DPI = 2160 punktów… 1440 x 2160 = 3 110 400. Czyli całe 3,1 MagaPixeli. Moja pierwsza cyfrówka kupiona w 2003 roku „wyciągała” 4 MegaPixele. Nie miałem najmniejszych problemów by drukować z niej zdjęcia o rozmiaże 8x10 cali.

Wniosek: dokąd nie zamierzasz drukować naprawdę dużych zdjęć, to nowy aparat i fufnaście megapixeli w niczym ci nie pomoże. Będziesz tylko robił zdjęcia, które zajmują więcej miejsca na dysku.

P.S. Na zdjęciu – kawałek Wielkiego Kanionu o poranku.
P.S. Wczoraj obejrzałem sobie na YouTube film „Towarzysz Generał”. Czy ktoś by mi mógł wytłumaczyć o co jest tyle wrzasku w związku z tym filmem? I czemu jest niby „bardzo kontrowersyjny”? Ja coś chyba zaczynam ślepnąć na stare lata…

Brak komentarzy: