poniedziałek, listopada 15, 2010

 


Bardzo podoba mi się afera majtkowa, która wybuchła po tym, jak jeden z pełnym tytułem doradców szanownego Ministra Obrony Narodowej dał się sfotografować z damskimi majteczkami nawleczonymi na hełm żołnierski. Radość pełna: poleciały sobie chłopaki do Afganistanu się pobawić (nie po to się jest doradcą szanownego ministra, żeby siedzieć w domu i w telewizor się gapić! Coś się w końcu człowiekowi należy za państwowe pieniądze! Nie???). I wszystko pięknie było, helikopterem chłopaki polatały, co tam robiły, to już tam ich tajemnca. Wiadomo: „What happens in Kandahar, stays in Kandahar” , więc był pełen luz. A tu jakaś dziennikarska hiena wywlekła sprawkę na światło dzienne, no i masz! Kraj nasz umiłowany zatrząsł się z oburzenia.

Kto by przypuszczał???!!! Taka epidemia pruderii i przyzwoitości publicznej! Sam Premier Najjaśniejszej Rzeczypospolitej się zaniepokoił! Ja rozumiem, gdyby to był jakiś okrutny PIS-man, co to swoją samą obecnością na tym świecie dybie na demokrację i chce wolność naszą zakuć w łańcuchy. Ale żeby się doradcy naszego miłego Radka czepiać? O tempora! O mores! Nie masz już szacunku dla urzędu ni godności na tym świecie!

Jak widać na załączonym obrazku nie mam najmniejszych szans, by się załapać na następcę tego nieszczęśnika. Zaraz się jakaś dziennikarzyna przypierniczy! A szkoda! Też bym sobie chętnie polatał po świecie za cudze pieniądze…

Brak komentarzy: