środa, listopada 17, 2010

 

Nie cierpię palenia papierosów! Bardzo nie cierpię! Moja dzieciarnia ma przechlapane, bo jakby sobie chcieli gdzieś cichaczem popróbować jak smakuje tytoniowy dym, to mają pewne, że wyczuje to od razu. Bo tego syficznego smrodu nie da się nie wyczuć!

Polska jest pod tym względem fatalna: nieraz śni mi się po nocach ten straszliwy smród: stare pety, szczyny podpitych żulików i psie kupy. Jeśli w Polsce mieszkacie, to pewnie tego już nie czujecie, bo człowiek może się jednak do wielu rzeczy przyzwyczaić. Ale niestety tak właśnie Polska „pachnie”.

Mimo to jak słyszę, że „wadza” zabiera się za „walkę z paleniem” to mam jeszcze gorszy odruch wymiotny.

Po pierwsze pamiętam jeszcze jak poprzednia „wadza” walczyła z alkoholizmem i Bóg jeden wie z czym jeszcze. Wiem więc, że i tym razem skończy się tak, jak zwykle. Będzie po prostu kolejny powód by Straż Miejska lub inna Milicja Obywatelska mogła się do człowieka przyczepić. Oczywiście na zasadzie zupełnej wybiórczości. No bo raczej bym się nie spodziewał, żeby chłopcy byli na tyle odważni, by wlepić mandat, dajmy na to, słynnemu Mieczysławowi z Limanowej (lub jego psu, który całkiem możliwe, że też pali).

A po drugie bardziej od smrodu papierosów śmierdzą mi łapy władzuchny, pakujące się coraz głębiej w moje prywatne życie. Jak ”wadza” może mi zabronić palić w moim własnym prywatnym samochodzie, czy w mojej własnej, prywatnej restauracji, to czego właściwie nie może mi zabronić???!!! Odpierniczcie się wredne komuchy! Ostanią rzeczą jakiej potrzebuje jest wasza „troska” o moje dobro!

Na osłodę życia– zachód słońca w Acadii…

Brak komentarzy: