wtorek, kwietnia 05, 2011


Gdy się człowiek robi starszy,
Wszystko w nim po trochu parszy-
wieje

Przypomniał mi się ten fragment wiersza Tadeusza Boya-Żeleńskiego, gdy przeczytałem fragment wywiadu, jakiego udzielił Jaruzel włoskiej gazecie “Jezus”. Cóż… można się było spodziewać, że przed beatyfikacją Jana Pawła II moce niebieskie i ziemskie zostaną poruszone. A już szczególnie te ziemskie, wszak trzeba będzie jakoś zneutralizować “problem”. Ale żeby tak na chama???

Oto “stary sowiecki wiarus” mimochodem wspomina, że był świadkiem w procesie batyfikacyjnym, objawia, że za zamachem na Papieża stał “radyklany islam”, a o radzieckich towarzyszach mówi per “oni”! Znajże elementarną przyzwoitość Generale! Chlałeś z radzieckimi towarzyszmi wódę przez ponad pół wieku, wysługiwałeś się im, by związek wasz bratni ogarnął ludzki ród, a taraz mówisz on nich per “oni”???

Widać, że wchodzimy w nową faze operacji propagandowej w sprawie Jaruzelskiego. W pierwszym etapie prawie udało się wmówić Polakom, że to “człowiek honoru”. W drugim – że to Zbawca Narodu, co to nie dość, że uchronił nas przed sowiecką interwencją, to jeszcze jak - nieprzymierzając Mojżesz - przeprowadził lud przez Morze Czerwone do demokratycznej ziemi obiecanej. Ale to jeszcze nie koniec: zdaje się, że nasze pożal się Boże, autorytety szykują grunt pod szybką ścieżkę kanonizacyjną dla Jaruzelskiego. Niech tylko się mu umrze, to zaraz na ulice wyjdą spontanicznie młodzi, wykształceni, z wielkich miast z transparentami “Santo Subito”!

A na zdjęciu: Kanion Bryce w stanie Utah.

1 komentarz:

Bogdan pisze...

Jakiś czas temu przez krajowe media głośno dyskutowały, czy gen. J. powinien być "zaproszony" na beatyfikację. Przytaczam komentarz Ziemkiewicza, jak dla mnie wyjątkowo celny:
"Przy okazji, skoro już jestem przy głosie: uważam, że obecność Wojciecha Jaruzelskiego na ceremonii beatyfikacji Jana Pawła II to świetny pomysł, pod jednym wszelako warunkiem, że towarzysz generał będzie tam prowadzony na łańcuchu za rydwanem, jako żywy przykład triumfu beatyfikowanego. W każdej innej roli jest tam zupełnie zbędny."