sobota, lipca 30, 2011

 


Dawno, dawno temu – miałem wtedy bodajże 8 lat – zaprzątałem sobie głowę pewnym problemem natury ekonomicznej. Zastanawiałem się mianowicie czemu nasze Państwo Ludowe nie wyprodukuje tyle pieniędzy, żeby dla wszystkich starczyło. Byłem na tyle spostrzegawczy, by zauważyć, że wszyscy dookoła mają wciąż za mało pieniędzy. I wydawało mi się dość logiczne, że gdyby tak wyprodukować wystarczająco dużo pieniędzy, to dla wszystkich by starczyło i wszyscy by byli z tego powodu szczęśliwi. Zastanawiałem się nad tym dość długo i doszedłem do wniosku, że pewnie problem polega na tym, że nikt nie ma na tyle pieniędzy, by wybudować odpowiednio dużą fabrykę produkującą pieniądze. Czyli sprowadziłem tą kwestie do problemu zzipowanego pkunzipa (mówiąc językiem starych komputerowców).

Patrzę na toczącą się właśnie zaciętą debatę na temat podniesienia limitu zadłużenia w USA. Patrzę… Słucham… Nie do wiary! W około same ośmioletnie dzieci! Bo przecież cała ta debata sprowadza się właśnie do pytania jak wybudować odpowiednio dużą fabrykę pieniędzy! Taką dużą, by dla wszystkich starczyło. Bilion? Trylion? Kwadrylion? No pewnie! Proszę bardzo!

Publika patrzy i nic nie rozumie, bo rożnej wody mąciwody sypią fachowymi, bardzo skomplikowanymi terminami. A politycy grają swoje gierki. A sprawa jest naprawdę prosta: od lat Państwo Amerykańskie wydaje więcej niż ma (zupełnie jaki i inne kraje wysoko niedorozwinięte). Państwo Amerykańskie wydające za dużo nie różni się zbytnio on Państwa Kowalskich wydających za dużo: wcześniej czy później kasa się kończy, nie ma od kogo pożyczyć, a kredyty spłacać trzeba. I ni ma tu żadnej wielkiej filozofii: wyjścia są jak zwykle dwa: zwiększyć przychody albo ograniczyć wydatki. Biorąc pod uwagę, że właściwie jedyne dochody, jakie posiada państwo to wpływy z wymuszenia rozbójniczego zwanego podatkiem, a wydatki to to, co politycy lubią najbardziej to jak myślicie: co nas czeka?

Sorry Guys: Kasa się kończy! Party is over!

A na zdjęciu: ostatnia burza piaskowa nad Phoenix.
Posted by Picasa

Brak komentarzy: