sobota, lipca 16, 2011

 

Otrzymałem ostatnio reprymendę połączoną z zapytaniem: „A czemu nic nie piszesz?”. Wypada odpowiedzieć… Szczerze? Dobra! Jakoś mi się nie chce. Gorąco jest jak w piekle, roboty mam od cholery. Poza tym o czym tu pisać? Sprawy poważnych strach komentować: nie daj Boże się okaże, że się moje przepowiednie spełnią i będzie na mnie. A spraw niepoważnych – typu kolejna przepychanka między jedną bandą gangsterów, ups, przepraszam, polityków, a drugą? Naprawdę jest parę bardziej interesujących rzeczy na tym świecie.

Ale musze przyznać, że ubawiła mnie wesoła zabawa ludowa pod tytułem „Objęcie przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej”. Oj działo się, działo! Sam Pan Premier dał głos w Brukseli! („Krasnoludki wszystkim miast urządziły sobie zjazd”). Gazety pisały. Poważne dziennikarze komentowały. Temu się podobało, tamtemu nie. Platformie ponoć od tego coś tam urosło, PiS-owi zmalało… No to jadąc z roboty zapuszczam radio i słucham. Co też ciekawego powiedzą o naszej prezydencji. A tu… Cisza! Słowem się nie zająknęli! Myślę sobie: „No tak! To przecież National Public Radio! Amerykańce głupie, nie rozumieją jakie to wielkie wydarzenie nam się wydarzyło”. No to wieczorem nasłuchuję BBC World News. „Ci – to co innego!” – myślę – „Oni to będą sikać z podniecenia”. Wszak to BBC! Serwis światowy! Jak w Kenii słoń puści bąka, to w BBC na pewno o tym powiedzą. A tu masz! Gdzieś tam się jednym zdaniem zająknęli, ani 10 sekund to nie trwało. No i tak to naszą prezydencją się świat interesuje. I szczerze mówiąc, jakoś się temu nie dziwie.

A na zdjęciu: Most Navajo na rzece Kolorado.
Posted by Picasa

Brak komentarzy: