niedziela, lutego 21, 2016

“Soy un Polaco”



Jeśli macie wątpliwości jak wiele Polska zawdzięcza Janowi Pawłowi II, to wybierzcie się koniecznie do Meksyku. Nie znacie hiszpańskiego? Nie szkodzi, nie przejmujcie się: nauczcie się tylko prostego zwrotu: “Soy un Polaco”. Jak coś nie idzie, jak czegoś potrzebujecie, to po prostu mówcie: “Soy un Polaco”. W odpowiedzi usłyszycie: „Aaaa… Polonia! El Papa Juan Pablo II!”. Potem będzie obejmowanie, misiaczki i poklepywanie po plecach. I już jesteście “swoi” i możecie liczyć na pomoc. (Zdarzyło mi się też usłyszeć jeden raz: “„Aaaa… Polonia! Lewandowski!” oraz „Aaaa… Polonia! Auschwitz!” – to tak pod rozwagę tym, co uważają, że Polska nie musi prowadzić żadnej polityki historycznej).

Aż się wierzyć nie  chce, że jeden człowiek mógł tyle zrobić dla Polski w takim dalekim zakątku globu. Na ostatnim zadupiu, w chałupie na końcu świata znajdziecie na ścianie zdjęcia Jana Pawła II. W taksówkach w meksykańskich miastach – to samo. I praktycznie każdy Meksykanin mówi to samo: „On do nas przyjechał pierwszy! Potraktował nas jak ludzi, z godnością”. I oni to pamiętają do dziś.

Meksyk jest w ogóle pięknym krajem, bardzo różnorodnym, z niesamowitą przyrodą, krajobrazami i kulturą. Właśnie parę dni temu wróciłem z wyprawy na najwyższy szczyt w tym kraju, czyli Pico de Orizaba. Nie powiem, dostałem nieco w tyłek, bo góra wysoka: 5,636 m / 18,491npm. A że czasu mało, praktycznie tylko jeden dzień na aklimatyzację, to trochę się trzeba było wysilić. Ale się udało: szczytowanie po 8.5 godzinach wspinaczki się odbyło i wrócić się też udało cało. Przy okazji pooglądałem sobie jeszcze piękne, barokowe centrum Puebla i pobliskie Cholula, gdzie prekolumbijska piramida (największa na świecie) brata się ze 143 barokowymi kościołami. 

Tak, że jakbyście mieli problem gdzie się wybrać na wakacji – to Meksyk jest zdecydowanie wart polecenia. Ja mam cichą nadzieję jeszcze tam wrócić.

Jakbyście chcieli pooglądać trochę zdjęć z Meksyku, to zapraszam tutaj:  Pico de Orizaba 2016

Brak komentarzy: