środa, lutego 01, 2017

O polityce... nieplitycznie

 

Parę osób prosiło mnie bym jednak coś tam napisał „o polityce”. Przypomnę tylko, że tak koło grudnia 2016 postanowiłem, że na tematy polityczne, a szczególnie polsko-polityczne nie będę się wypowiadał.  No to może spróbuję opowiedzieć dlaczego nie chcę o tym pisać.

Zacznę nieco nie na temat: jak z wielu z  Was wie, w życiu zawodowym zajmuję się inżynierią oprogramowania na potrzeby systemów płatności. Powiedzmy sobie szczerze: nie jest to jakaś „kosmiczna wiedza”. Przez wiele lat wydawało mi się, że każdy w miarę umysłowo rozwinięty człowiek – no powiedzmy po naszej maturze z lat 80-tych XX wieku - jest w stanie coś takiego robić. Jakieś tam wyższe studia w kierunku technicznym byłyby przydatne, ale nie przesadzajmy: nie jest to ani fizyka kwantowa, ani geometria w przestrzeniach Banacha. W sumie cała ta robota sprowadzę się do tego, by na podstawie jakichś tam szczegółowych wymagań (w stylu: „przydało by się, by klientowi wcisnąć kredyt”), zbudować trochę bardziej ogólny model, ale nie za ogólny. Naprawdę nie jest to strasznie trudne.

I wiecie co? Pracuje na co dzień – wydawało by się – z najbardziej inteligentnymi, najlepiej wykształconymi ludźmi na ziemi. Tak na oko, to jakieś „top 10%” ogólnej populacji. I wygląda mi na to, że przynajmniej połowa z tych ludzi nie jest w stanie tego pojąć!  Kiedyś wydawało mi się, że ma to związek z pochodzeniem i uwarunkowaniami kulturowymi (bo taką przypadłość początkowo zaobserwowałem głównie wśród Hindusów). Ale po dwudziestu paru latach pracy w tym zawodzie dochodzę do wniosku, że jednak nie: niezależnie od pochodzenia, rasy, religii, kultury i języka jak trzeba zacząć operować trochę bardziej oderwanymi i abstrakcyjnymi pojęciami, to większość ludzi się po prostu gubi.

I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...”

Znacie ten wiersz Tuwima? Dokładnie o to chodzi!

A przecież piszę tu o najlepiej wykształconych, najbardziej – niby to – inteligentnych ludziach na ziemi! To czego się spodziewać po tak zwanej “średniej krajowej”?

Brak umiejętności operowania pojęciami abstrakcyjnymi, nieumiejętność tworzenia zasad ogólnych musi prowadzić– i prowadzi – do kultury plemiennej: "Jak Kali ukraść komuś krowa to być dobrze, a jeśli Kalemu ktoś ukraść krowa to być źle". I dokładnie to dzieje się tak na polskiej, jak i na amerykańskiej scenie politycznej!   

Wykorzystuje to drobna liczebnie, ale za to wpływowa „klasa polityczna”: za pomocą mediów szczuje nas na siebie. I – niestety – my dajemy się szczuć:  gotowi jesteśmy pokłócić się na śmierć z najbliższymi ludźmi, z przyjaciółmi, z którymi jedliśmy kisiel ze śniegu z jednego kotła w imię jakiegoś sukinsyna, którego nigdy w życiu nie widzieliśmy na oczy poza ekranem telewizora!

Żeby jakoś funkcjonować w tym świecie trzeba mieć strasznie słabą pamięć: pamiętać tylko to, co głosi „ostatnia wytyczna”. I ani trochę więcej! Przypomnijcie sobie – tak dla przykładu – ile razy niejaki Lech Wałęsa był dobry, zły, potem znów dobry, potem znów zły… Nie pamiętacie? No to poszukajcie w internacie: „Dziadek Google pamięta”…

Wczoraj akurat ogłoszono, że teczka „Bolka” jest autentyczna. Patrzę w Internet dziś z rana: z jednej strony: „Zamilczcie kaci!”, z drugiej: „IPN-owskie hieny”…  W obu przypadkach pisane przez ludzi, którzy kiedyś stali w jednym kręgu harcerskim i śpiewali „kto raz przyjaźni poznał moc, nie będzie trwonił słów”… I po co? W imię jakiegoś faceta, którego znamy tylko z fotografii?

Ja ich mam w dupie! W dupie mam pana Kaczyńskiego, Schetynę, Obamę, Trumpa, Wałęsę, Macierewicza, Petru, Szydło, Kijowskiego… (dopiszcie sobie kogo tam chcecie do tej listy). Interesuje mnie co się dzieję z moją rodziną, przyjaciółmi, znajomymi: z ludźmi, których znam, którzy coś naprawdę wnieśli w moje życie i są mi bliscy.

I dlatego nie zamierzam się dać wciągać w polityczne przepychanki! I Wam też radzę przynajmniej trochę odpuścić.

Brak komentarzy: