poniedziałek, listopada 01, 2010

 


Jedną z niewielu rzeczy, jakich mi w USA brakuje, jest zupełnie unikalny klimat Wszystkich Świętych w Polsce. Więc jak patrzę, jak hordy bezmózgów („młodych, wykształconych, z wielkich miast”) przeszczepiają na polski grunt durny, amerykański Halloween, to po prostu mi słabo. Trzeba mieć jakiś straszliwy kompleks prowincjonalnego zapyzienia, by się fascynować tą beznadziejną, tandetną, w 100 procentach plastikową niby-to tradycją.

Pozdrowienia dla wszystkich „naszych” po tamtej stronie! Jakbyście byli na cmentarzu, to zapalcie w moim imieniu świeczkę dla nich!

Na zdjęciu: zmierzch w parku narodowym Acadia.

2 komentarze:

Slav pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Slav pisze...

jak w niebie... tajemniczo i pięknie...