środa, stycznia 19, 2011

 


Zdziwicie się, ale naprawdę nigdy nie całowałem się z Putinem. Nie zgłębiałem też tajników duszy rosyjskiej (choć znam kilka całkiem fajnych Rosjanek ;-)). A mimo to nie jestem ani odrobinę zaskoczony całym tym cyrkiem, który dla niepoznaki nazywa się „wyjaśnieniem przyczyn katastrofy w Smoleńsku“. Czego się spodziewaliście? Że Rosja bedzię chciała cokolwiek wyjaśnić? Bez jaj! A czemu niby miała by to robić?

Cóż... na nasze nieszczęście Rosja jest poważnym państwem. A poważne państwa mają to do siebie, że dbają o własne interesy. Rosja robi to w sposób – niestety – bardzo skuteczny. Wykorzystuje w tym celu różne narzędzia: jak trzeba – to łże jak bura suka, jak trzeba, to się przymila i straszliwie nam współczuje, opłaca agentów wpływu, tresuje pożytecznych idiotów...

Nie można mieć o to pretensji do Rosji! Po to mamy nasze „demokratyczne państwo prawa, urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej“, żeby troszczyło się o nasze, polskie interesy. A że nasze panstwo, w osobach swych demokatycznie wybranych przedstawicieli daje się wyrolować? To już – niestety - nasza, a nie Rosji wina.

Można się tylko zastanawiać do której grupy: płatnych zdrajców czy pożytecznych idiotów należą nasze poszczególe polityki-pridupniki? Który z nich liczy właśnie skasowane srebrniki, a który szepcze: „niespodzialnik nieudałsia: chatiał pierdnut, a usrałsja“...

3 komentarze:

Gabriela pisze...

Nie wiem dlaczego, ale przypomniał mi się Twój post sprzed roku
http://jjoniec.blogspot.com/2010/01/razu-jednego-wybraem-sie-wieczorem-do.html tylko wnioski jakieś inne

Jacenty pisze...

Wnioski są inne, bo sytuacje są zupełnie inne. Państwa nie mają przyjaciół. Nie współczują. Nie rozumieją. Państwa mają interesy i starają się je realizować. Jest to wredna robota: dlatego Naród - jako społeczność deleguje do tej brudnej roboty ludzi, zwanych politykami. Żeby wszyscy nie musieli sobie babrać w tym rąk. Politycy biorą duże pieniądze za tą robotę i po prostu mają ją wykonywać skutecznie.

Czy mi się to podoba? Nie.

Czy myślę że to jest dobre, piękne i moralne? Nie! Polityka to barbażyńskie zajęcie.

Czy istynieje na to jakiś inny spośob? Nie wiem. W idealnym świecie - pewnie tak. W świecie realnym, chyba nie. W każdym razie historia pokazuje, że nic innego nie wymyślono.

Jacenty pisze...

I jeszcze jedno: myśle, że byłoby lepiej, gdyby zwykły szary człowiek o tym wszystkim po prostu nie wiedział. Tak było przez wieki: zwykli ludzie widzieli wielką politykę od pięknej strony: ceremonie, uściski, kwiaty, krawaty... O tym jak to wygląda "od kuchni", wiedziała nieliczna garstka. I chyba naprawdę tak było lepiej. Tylko, że wtedy nie było internetu, wścibskich dziennikarzy i nieustannej pogoni za sensacją.