poniedziałek, marca 21, 2011

 


Jak tylko miłujący pokój Barck Obama otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, to można się było domyślić, że nie będzie miał za bardzo innego wyjścia, jak zaśpiewać razem ze starymi polskimi punkami: „Kupie se karabin, pójdę walczyć o pokój”. I ze śpiewem na ustach ruszy na jakąś wojnę w obronie demokracji. No i oto pokojowa koalicja pokojowo bombarduje od paru dni cele w Libii w celu zaprowadzenia tam umiłowanej demokracji. Ciekawe tylko czy to już ostatnie słowo? Czy może dopiero początek? Fakt, że Kadafi to dyktator i zwykły bandyta. Tyle tylko, że takich bandytów rządzących różnymi większymi i mniejszymi krajami jest lekko licząc ze czterdzieści! I jak się ludzie w tych krajach skapną, że są szanse, by amerykańskie sołdaty pomogły im „wprowadzić demokracje”, to ho! ho! Może się okazać, że Wielka Wojna o Pokój będzie trwać aż do ostatniego żywego człowieka…

I kto wtedy będzie podziwiał choćby takie widoki?

A na zdjęciu – taki sobie widoczek z Utah.
Posted by Picasa

1 komentarz:

Dysia pisze...

Oj, trafnie to ujales Jacku!