środa, października 23, 2013


Byłbym bardzo niewdzięczny wobec Nieba i Ziemi, gdybym narzekał na moją robotę. Wprawdzie nie jestem “człowiekiem pracy” - och, dostało mi się kiedyś z tego powodu od pewnego dziewczęcia, co to mnie zjechało, że jakże można tak mówić! Wszak praca to dobro szlachetne i cenne... Ale mimo to nadal człowiekiem pracy nie jestem: pracuję, bo muszę. Jakbym nie musiał, to nie martwcie się: mam w głowie milion pomysłów na to, co zrobić ze sobą i  czym się zająć. Natomiast uczciwie muszę przyznać, że mam dobrą pracę: płacą mi przyzwoicie, robię w sumie ciekawe rzeczy, mam szanse się zawodowo rozwijać i uczyć nowych rzeczy. Poza tym mogę sobie właściwie pracować z prawie że dowolnego miejsca na ziemi (byleby był tam dostęp do Internetu).
 
W tym roku znowu udało mi się przez dwa miesiące popracować z Polski: po prostu zapytałem się mojego szefa czy miałby coś przeciwko (a jeszcze lepiej, jakby tak miał coś “za”) i bez większych problemów uzyskałem zgodę, by przez dwa miesiące pracować z mojej rodzinnej Limanowej. Sprawa wręcz bezcenna: możliwość spędzenia czasu z Rodzicami, z Bliskimi, z Przyjaciółmi. Poprzebywanie w jednym z niewielu miejsc, które mogę jakoś nazwać Domem. I to bez kompletnego zrujnowania budżetu i wyczerpania na trzy lata do przodu limitu urlopowego!

Cóż… był to piękny czas! Zastanawiam się czy powinienem wymienić jakoś Ludzi, których w tym czasie spotykałem i z którymi coś wspólnie przeżyłem. Wiem, wiem: najprościej, to zastawać wybieg pod tytułem: “och, nie chciałbym nikogo pominąć, więc na wszelki wypadek pominę wszystkich”.  Wredny i  oklepany chwyt, nie prawda? Więc nie będę go stosował i wymienię tych, których pamiętam. A jak kogoś zapomnę, to niech mi wybaczy. Kolejność wymieniania jest zupełnie przypadkowa, no może czasem się zdarzają wyjątki. No to jadziem:

Moi Rodzice: Janina i  Teofil Joniec: cóż… im człowiek jest starszy, tym chyba bardziej rozumie i  ceni fakt, że Rodziców ma i nie jest rezultatem przypadkowego zrzutu bocianiego w  pole kapusty.

Moja Siostra Saba (Sabina Kolba): co by nie powiedzieć, to posiadanie takiego brata jak ja jest sporym wyzwaniem. I dzięki, że znosisz z cierpliwością moje wybryki.

Mój Szwagier Krzysiek Kolba (Żuk): cóż… Saba, to jakoś musi mnie znosić, bo brat to brat. Ale to, że Ty mnie jeszcze nie wywaliłeś z Waszego domu na zbity pysk, to jest jednak cnota heroiczna. ;-)

Adaś Nowak: dzięki za super spotkanie po latach i kawał dachu nad głową. Pięknie było! Zapewniam, że śpiewogranie było zupełnie bez próby i na żywo. Następnym razem trzeba by wytruć komary! ;-)

Kasia Wiwer-Monita (Dzyna) i Rafał Monita: dzięki za muzykę, spotkanie, Dzynę  zawszę taka samą i to, co robicie na naszym kochanym Spiszu.

Marzenka Ciuła: piknie było i bardzo się cieszę, że mogłem Cię zobaczyć na scenie. Bardzo mam ochotę zobaczyć Cię jeszcze na żywo i posłuchać jak śpiewasz.

Moja Szwagierka Ania Lapman: jesteś jednym z najpogodniejszych ludzi jakich znam. A pogodni ludzie są bezcenni. Strasznie lubię Twoją prostotę i bezpośredniość. Dzięki za determinację w szukaniu drogi do Pszczyny! ;-)

Richuś Lapman: nie jestem pewny jak się nazywa Mąż Szwagierki. Więc przyjmijmy, że też Szwagier. Richuś, dzięki za spotkanie. Zawsze się od Ciebie czegoś nowego nauczę.

Szwagier Łukasz Krakowczyk wraz z żoną Darią: dzięki za gościnę, jedzonko, wypitko i  ciepłe przyjęcie.

Państwo Krakowczykowie z Pszczyny: dla mnie jesteście dowodem, że wiek podeszły nie musi być upierdliwy i wiecznie nieszczęśliwy. Oj, bardzo potrzebne są takie dowody: mi także.

Marta Darowska: kurde, jak następnym razem nie pogramy na gitarze i  nie pośpiewamy, to na Twoich oczach podetnę sobie coś! Nie wiem jeszcze co, ale coś wymyślę!

Piotr Darowski: dzięki za potraktowanie mnie po ludzku. Jestem czasem kretyn, zdarza się. Strasznie lubię Twoje poczucie humoru i bezpośredniość. Bardzo liczę na pojeżdżenie wspólne na koniach!

Agnieszka Szafrańska: cóż… bez Ciebie Podhale jest dla mnie ½ Podhala. Albo i gorzej. Bardzo mi się marzy, by pójść kiedyś z Tobą w góry, choćby i  na Turbacz.

Lola czyli Karolina Hettchen: jeju jak Ty urosłaś! ;-) Bardzo się cieszę, że Cię mogłem zobaczyć na żywo i choć trochę poprzebywać z Tobą.

Paweł Zastrzeżyński “Katon”: cóż… jesteś dla mnie Przyjacielem. Dla mnie to jest ważne słowo. Nic więcej dodawać nie należy.

Madzia Zastrzeżyńska: dzięki za karmienie mnie najlepszymi ogórkami na świecie. O cieście, to już nie wspomnę, bo tak w ogóle, to ja ciast i słodyczy nie jadam. Ale w Twoim przypadku trudno się było oprzeć. Acha, rekord w rozgniataniu mrówek wciąż należy do Ciebie, cholera jasna!

Radek Bieda: kurde, przez Ciebie muszę teraz biegać po tej cholernej pustyni! Ale zobaczysz: skopię Ci jeszcze pupcię!

Gosia Bieda: jesteś wariatka! Ale zupełnie normalna! ;-)

Lucek – młody człowiek i do tego prawnik! A całkiem fajny i  sympatyczny! Cieszę się, że Cię poznałem.

Maciek Kozieł: dzięki za wypadniecie na imprezę i za wyciągniecie mnie na wschód słońca na Jaworz. Bardzo fajna wyprawka o poranku się zrobiła!

Marek Kądziołka “Bzyk”: Cóż… przez prawdziwych przyjaciół poznajemy biedę. Nie prawda Bzyku? ;-) Dzięki za wszystko, wyprawka na Krywań i do Słowackiego Raju na pewno będzie mi tkwiła w pamięci.

Agnieszka Biernat: w moim wieku to się już raczej rzadko kogoś nowego  i fajnego poznaje. Tak, że bardzo się cieszę, że Cię poznałem. No i to w takich “okolicznościach przyrody”!

Bogdan Królik: zrobiłeś na mnie wielkie wrażenie i dużo się nauczyłem od Ciebie. Mam nadzieję że nie były to ostatnie nasze wspólne wyprawy w góry.

Basia Ufir: Dzięki za spotkania Basia! Wyprawa na Trzy Korony jest nie do zapomnienia: nawet Dominik był pod wrażeniem;-) Oj dawno mnie tak pięknie nie zlało.  Jesteś u mnie na liście Przyjaciół, wiesz o tym.

Piotr Ufir: Oj Gazdo, aleś mi numer zrobił. Nigdy nie myślałem, że mi przyjdzie stać nad Twoim grobem. Nic to… obstawiaj nam tyły po Tamtej Stronie!

Kasia Zaczyńska-Motyka: dzięki za towarzyszenie mi w czasie wizyty u Twoich rodziców. Ale następną razą mam nadzieje posiedzimy też nad jakąś Twoją nalewką ;-)

Pan Stanisław Zaczyński, mój wychowawca z Technikum Mechanicznego: bardzo się cieszę spotkaniem i pogadaniem jak fizyk z fizykiem!

Kasia i Tomek Śliwa: dzięki za gościnę! Kasia robisz najlepsze grzyby marynowane na świecie! A kto zaprzeczy – ten kiep i tyle!

Ewa Szostek: dzięki za spotkanie. Nie bój się, jako i ja się nie boję! Acha, masz u mnie zaległą kartkę pocztową! ;-)

Magda Górka: ale fajnie Cię było zobaczyć! Jak Ty to, cholera, robisz że się zupełnie nie zmieniasz?

Kinga Markowska: to co z tym planem, cośmy go zaczęli obgadywać?

Bartek Ryś “Barczysty”: brachu, jesteś nie do zdarcia. Zabierz mnie kiedy w góry, co?

Alicja Kulma: Aluś, pewnie nigdy nie będziesz “z Limanowej” – taka już lokalna specyfika. Ale dla mnie jesteś najlepszą częścią tego miasta. Dzięki za wszystko.

Ryszard Kulma: podziwiam Cię Rysiu: wiatr w tę albo w tamtą, a Ty ciągle do przodu. Chciałbym tak umieć.

Beatka Romaniuk: kurde odmłodniałaś! Strasznie Ci tego zazdroszczę! Dzięki za spotkanie!

Gocha niegdyś Długosz: przepraszam, nie wiem jak się teraz nazywasz (co to w ogóle za głupi pomysł z tym zmienianiem nazwisk?). Ale tak w ogóle, to się ani trochę nie zmieniłaś! Ale fajnie Cię było zobaczyć!

Kaprys i Agnieszka Barańska: oj bardzo nam fajna impreza wyszła, nieprawda? Jakby co, to ja zawsze do usług ;-)

Marysia Jaworska: kiedyśmy się ostatni raz w Limanowej widzieli? Oj dawno, dawno! Fajnie było Cię zobaczyć, dzięki za spotkanie.

Dorota Pośpiech „Kula” i Przemek Pośpiech „Lico”: fajnie się było zobaczyć na polskiej ziemi! Jak Ci będzie zimno, Kula, to wiesz gdzie przylecieć, prawda? ;-)

Kasia i Paweł Kryzia: dzięki za spotkanie, macie fajny dom i niespotykanie niezszargane nerwy jak na polskich nauczycieli! ;-)

Halinka Czerwińska: dzieki za spotkanie i kawę. Fajnie było Cie zobaczyć. 

Kogom nie spotkał – nie spotkałem. Mam nadzieję, że jeszcze jakaś okazja, by się spotkać będzie nam dana. Kogo zapomniałem wymienić… cóż… mam nadzieję, że mi wybaczycie. A jak sobie kogoś przypomnę, to postaram się dopisać.

Na koniec jedna deklaracja programowa: jedna z bliskich mi osób powiedziała, że ten blog jest jej potrzebny i jest dla niej ważny. W związku z powyższym postanowiłem wrócić do aktywnego blogowania. Tak, że jakiś ciąg dalszy nastąpi…

3 komentarze:

fotosentyment pisze...

Właśnie się zastanawiałem, ale jakoś nie zadałem pytania, byłem zdziwiony tak długimi amerykańskimi urlopami.

Joasia pisze...

No i dobrze ze piszesz :)

Jacek Joniec pisze...

Dzieki :-)