niedziela, listopada 10, 2013


Są dwie możliwości: albo Polska to bardzo przedziwny kraj, albo ja przebywając lat paręnaście na emigracji straciłem zupełnie kontakt z rzeczywistością. Tak sobie myślę śledząc doniesienia z kraju na temat pokazu mody ślubnej, który odbył się w jednym z kościołów. Matko moja! Afera na 12 fajerków! Co najmniej jakby w czasie tego pokazu proboszcza upieczono na rożnie w głównej nawie, a następnie zjedzono, popijając obficie mszalnym winem. Niechże mi ktoś wyjaśni w czym jest taki wielki problem, bo jakoś nie rozumiem. Z tego, co poczytałem i popatrzyłem, to pokaz był na bardzo przyzwoitym poziomie, bardzo dobrze przygotowany i profesjonalnie przeprowadzony. Tym, co byli się podobało. A potem się zlecieli jacyś samozwańczy obrońcy wiary i dalej że grillować biednego proboszcza, że jak tak można i w ogóle. No niechże mi ktoś wytłumaczy jak chłop krowie na rowie: co się właściwie złego stało?

Że „przestrzeń sakralna” została naruszona? A jak co tydzień w całej Polsce odbywa się ileś tam tysięcy takich rewii mody, zwanych ślubem to spoko, może być? Jak się z Pierwszej Komunii robi festiwal próżności rodziców, to w porządku? Jak organista rzępoli, że się słuchać tego nie da, to przestrzeni sakralnej nie narusza? Jak lokalne panienki fałszują w czasie liturgii jakieś żałosne sakro-polo? Jak ksiądz pieprzy trzy po trzy, bo mu się nie  chciało homilii przygotować…

Naprawdę nie ma większych problemów w Kraju nad Wisłą?

4 komentarze:

Joasia pisze...

hej.Nie zapomnij o prawie golych laskach na mszach ;)

wnizio pisze...

To o czym piszesz to dzieje się przy okazji. Ludzie przychodzą na liturgię i grzeszą sobie.
A tutaj przyszli tylko w celu zaspokojenia własnej próżności. I o to chodzi.
A kościół jest przeznaczony dla liturgii. Nie na wszystkim godzi się zarabiać.

Jacek Joniec pisze...

To są, Wiesiu, tak zwane mocne słowa: skąd wiesz po co ludzie przychodzą na pokazy mody? "Tylko w celu zaspokojenia własnej próżności"? Może tak, może nie. Ja bym tam uważał na tego typu kwantyfikatory ogólne. Bo zazwyczaj są po prostu nieprawdziwe.

Mi chodzi o to, że cała sprawa, jeśli wogóle istnieje, to nie jest warta nawet wspomnienia w gazetce parafialnej. A tu się robi ogólnopolską afterę.

Z resztą nie zdziwiłbym się gdyby cała sprawa okazała się jakąś podpuchą ze strony organizatora tego pokazu. Zawsze łatwo jakichś stanowczych obrońców wiery w... w sumie nie weiem w co - podpuścić. A grunt, żeby było głośno.

Jacek Joniec pisze...

Swoją drogą, to cała sprawa przypomina mi anegdotę dawno, nie pamiętam gdzie, zasłyszaną: młodzież usiłowała wynegocjować, by w kościele mógł wystąpić bardziej "nowoczesny" zespół muzyczno-religijny. Nie szło im dobrze, bo proboszcz był niechętny nowinkom. Więc próbowali ratować się biblijnie: "Ale proszę księdza! Przecież sam Pan Jezus bawił się na weselu w Kanie!". "Ale tam nie było Najświętszego Sakramentu!" - odparował atak proboszcz.